Nie, nie. Nie będzie to opowieść o stosunkach damsko- męskich. Spodziewający się momentów, będą zawiedzeni.
Mój pierwszy raz za kierownicą, pierwsza jazda szkoleniowa, pierwsze auto i wypadek. W moim wieku, ludzie chętnie wspominają różne momenty swojego życia, więc, aby nie odstawać od normy, chętnie podzielę się takowymi i jeżeli to kogoś zaiteresuje to dobrze, a jak nie, to nie ma tragedii. Najwyżej to co napiszę, przeczytam sam.
Pierwsza jazda.
Pierwszy raz w życiu prowadziłem samochód (raczej tylko trzymałem kierownicę) mając jakies 6-7 lat. Do naszego sąsiada, ciężarówka przywiozła z cukrowni wysłodki. Był to samochód Gaz-51 tzw. lublin. Ja i dwóch synów sąsiada, moich rówieśników (bliźniacy), w czasie rozładunku, siedzieliśmy w kabinie
Czy zjeżdżanie na pobocze, w celu ułatwienia komuś wyprzedzenia nas, jest dozwolone i bezpieczne? Na to pytanie wielu odpowie, że tak. To przejaw kultury jazdy, a człowiek kulturalny stara się pomóc, ułatwić coś, ustąpić, gdy widzi kogoś w potrzebie. A w potrzebie jest ten, co szybciej jedzie, a szybciej jedzie, bo mu się śpieszy, a śpieszy się, bo ma coś ważnego do załatwienia i chce zdążyć na czas. Takie zjeżdżanie przyczynia się do płynności ruchu, a tym samym do zmniejszenia korków i zatorów na drodze.
No dobrze, ale czy płynność ruchu i tzw. kultura ma stać wyżej, niż bezpieczeństwo?
Na tym nagraniu widać, jak niebezpieczne może być takie zachowanie. Ktoś powie, że nic się nie stało. No właśnie, tutaj nic się jeszcze nie stało, ale mogłoby.
Aby móc jeździć samochodem, lub jakimkolwiek innym pojazdem, należy uzyskać prawo jazdy. Taki kartonik daje nam tylko i wyłącznie prawo do poruszania się/kierowania pojazdem po drogach publicznych. To jest jedyne prawo jakie uzyskujemy odbierając upragniony dokument w wydziale komunikacji.
Znacznie bardziej, od tegoż prawa, obwarowany jest obowiązkami, zakazami, nakazami i różnego rodzaju regulacjami, ujętymi w ramy, jakim jest "Prawo o ruchu drogowym" i nakazuje nam trzymać się tych zasad oraz nie wykraczać poza określone ramy. Nie mam na myśli samej techniki jazdy, bo tej każdy uczy się sam. Początkowo pod okiem instruktora, a później, już jako samodzielny kierowca, doskonali ją w miarę czasu i przebytych kilometrów.
Chodzi mi o coś innego. Mianowicie, dobrze jeździć nie znaczy umiejętnie kręcić kierownicą i mieć dobrze opanowaną technikę jazdy.
Zanim ruszymy, wyjaśnię o co mi chodzi. Nie chcę nikogo uczyć jeździć samochodem, od tego są ośrodki szkolenia kierowców, ale z racji długoletniego doświadczenia, również zawodowego, chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat bezpiecznej jazdy samochodem. Nie jestem mistrzem kierownicy